O pewnym Anielskim Geście, który zbyt długo musiał czekać.
O pewnym Anielskim Geście, który zbyt długo musiał czekać. Na lodówce wisiała kartka. Zwyczajna, nieco pognieciona, przyczepiona magnesem z wakacji: „Zamówić leki dla mamy. Umówić syna do lekarza. Odebrać wyniki męża. Zadzwonić do córki. Zrobić listę zakupów.” Lista była długa. Jak co tydzień. Na samym dole, drobnym pismem, widniało jeszcze jedno zdanie: „Zadbać o siebie”. Pewnego dnia kobieta zerwała kartkę, bo zabrakło miejsca na kolejne obowiązki. Przepisała wszystko od nowa. Wszystko oprócz ostatniego zdania. Nie dlatego, że przestało być ważne. Po prostu uznała, że jeszcze zdąży. To historia mojej mamy. Ile razy odkładała własne zdrowie na później? Ile razy tłumaczyła zmęczenie wiekiem, stresem albo nadmiarem obowiązków? Ile razy znajdowała czas dla wszystkich, tylko nie dla siebie? Organizm tymczasem nie prowadzi kalendarza. Wysyła sygnały. Czasem bardzo ciche. A my przyzwyczajamy się do nich tak bardzo, że przestajemy je zauważać. Jako magister fizjoterapii, zielarz i naturopata, uważam, że zdrowia nie należy przekładać nad wszystko inne i stale moją mamę w tym przekonuję. Sen, odżywianie, jelita, codzienny ruch, stres i niedobory składników odżywczych tworzą sieć wzajemnych zależności. Właśnie dlatego tak ważne jest indywidualne podejście do suplementacji. Nie wszystko jest dla każdego. I nie każdy potrzebuje tego samego. Wśród preparatów, którymi wspomagam moją mamę w jej codziennych obowiązkach znalazły się produkty polskiej marki ASEPTA. Suplementacja powinna wspierać zdrowie, a nie zastępować troskę o nie. Anioły nie zawsze mają skrzydła. Czasami mają postać kogoś, kto przypomni nam o odpoczynku. Kogoś, kto zapyta, kiedy ostatnio robiliśmy badania. Kogoś, kto zamiast obiecywać cudowne działanie kolejnego preparatu, uczciwie powie, że najpierw trzeba przyjrzeć się codziennym nawykom i rzeczywistym potrzebom organizmu. Właśnie tak można rozumieć ideę Akcji Mój Anielski Gest. Bo troska o zdrowie może zacząć się od drobnych, rozsądnych decyzji. Od rozmowy. Od badań. Od lepszego posiłku. Od odpowiednio dobranego wsparcia. Od poświęcenia sobie odrobiny uwagi. Wróćmy jeszcze na chwilę do historii kartki na lodówce. Pewnego ranka moja mama wzięła długopis i zapisała nową listę. Tym razem krótszą. Na pierwszym miejscu umieściła tylko trzy słowa: „Pamiętać o sobie”. Bo nie trzeba przestać kochać innych, żeby zacząć troszczyć się o siebie. I być może właśnie na tym polega najpiękniejszy Anielski Gest. Żeby człowiek, który przez całe życie był dla innych, wreszcie znalazł chwilę, by być również dla siebie.

Comments (0)
Be the first to comment on this Angelic Gesture.